
Po rozmowie z lodówką samochód robi zakupy, zawozi nas do pracy, a następnie kieruje się dziesięć kilometrów za miasto, bo tam jest darmowy parking. W międzyczasie może zarobić na swoje utrzymanie, pełniąc rolę taksówki. Czemu nie?
Rozmawialiśmy z Markiem Wodzisławskim, szefem działu Connected Car w MakoLab, o przyszłości sektora motoryzacyjnego.
Od niemal trzynastu lat Marek Wodzisławski zajmuje się rozwojem oprogramowania dla connected car, współpracując z najbardziej innowacyjnymi markami na świecie przy dostarczaniu rozwiązań PoC i R&D oraz ich wdrożeniach produkcyjnych. Był świadkiem narodzin GENIVI, sojuszu największych globalnych producentów motoryzacyjnych, który wspiera innowacje w oprogramowaniu dla tego sektora i dąży do standaryzacji w branży. Prywatnie samochody są jego pasją, a szczególnym sentymentem darzy złotą erę amerykańskiej motoryzacji.
Connected, Autonomous, Shared i Electric… to trendy, które już jakiś czas temu zaczęły dominować w dyskusji o przyszłości rynku motoryzacyjnego. Czy mógłby Pan powiedzieć, w jakim punkcie jesteśmy dzisiaj? Ponadto, jak w Pana opinii pandemia wpłynęła na rozwój technologii w tym obszarze?
Czas pokazał, że fundamentem całej, złożonej koncepcji CASE jest sfera łączności (connectivity). Bez niej pozostałe elementy byłyby nieproduktywne, a ich rozwój stałby się nieefektywny. Przykład? Autonomiczny samochód może istnieć bez bycia „połączonym” – ciężarówki w rotterdamskim Europoort przemieszczają się bez udziału człowieka od ponad dwudziestu pięciu lat. Ale w praktyce, bez łączności, rozwój tej technologii jest niemożliwy. Idąc dalej, car sharing nigdy nie stałby się popularny, gdyby nie łatwe w użyciu aplikacje na naszych smartfonach, które pozwalają zarezerwować dany samochód, zlokalizować go na mapie, wystawić fakturę i zapłacić za „wynajem”. Podobnie jest ze sferą elektryczną – ładowaniem, monitorowaniem i płatnościami realizowanymi na poziomie naszych smartfonów.
Wraz z początkiem pandemii pierwszym skutkiem były znaczące redukcje budżetów na badania i rozwój związane z pojazdami autonomicznymi. Car sharing również mocno się skurczył. To naturalne, że ludzie w obecnej sytuacji nie sięgają po rozwiązania gospodarki współdzielenia. Nie zawsze wydaje się to bezpieczne, niezależnie od zapewnień wielu firm o zastosowaniu wszelkich środków ostrożności i dezynfekcji pojazdów. Sektor elektryczny również doznał wstrząsu. Ceny ropy drastycznie spadły, a zainteresowanie tym typem samochodów było niewielkie. Jedyną sferą, która utrzymała się na poziomie zbliżonym do tego sprzed pandemii, jest connected car.
Czemu sfera connected car wciąż jest tak kluczowa? Czasem lubię porównywać branżę motoryzacyjną do sektora smartfonów. Weźmy Apple. Poza samymi urządzeniami, ich model biznesowy oparty jest na zamkniętym systemie, który oferuje mnóstwo funkcji niedostępnych u innych producentów, a także różnorodne usługi tworzone wyłącznie dla ich telefonów. Branża motoryzacyjna powoli zmierza w tym samym kierunku. Sam produkt fizyczny to jedno, ale cały ekosystem, łączność, a dzięki niej – ekskluzywne usługi dostępne dla klientów danej marki, to zupełnie inna sprawa. Można sobie na przykład wyobrazić samochód, który robi za nas zakupy.
Zdecydowanie nie. Na ten temat musimy spojrzeć z innej perspektywy. Telefony są relatywnie małe. W samochodzie mamy ogromną, szklaną powierzchnię, którą moglibyśmy wykorzystać. Poza tym w aucie zwykle czujemy się bardzo komfortowo. Wyobraźmy sobie więc, że podczas podróży będziemy oglądać filmy, przeglądać zdjęcia czy pracować, korzystając z dużego ekranu umieszczonego na powierzchni szyby.
A kto powiedział, że będziemy prowadzić pojazd albo nawet siedzieć w nim zwróceni w stronę jazdy? (śmiech) To, co niektórzy producenci prezentują jako samochód przyszłości, to koncepcje podróżujących kapsuł – bez szklanych powierzchni, zabudowanych z każdej strony, tak by zamienić je, dosłownie, w mobilne biura. Z drugiej strony, przypomina mi się rozmowa z dyrektorem marki o sportowym charakterze i jego reakcja na moje pytanie o pojazdy autonomiczne. Spojrzał na mnie i odpowiedział pytaniem: „Co to właściwie są samochody autonomiczne?”. Niektórzy producenci wcale nie zamierzają iść w tym kierunku. Skupiają się na doświadczeniu jazdy.
Technologia umożliwiająca autonomiczne podróże jest w nieustannym rozwoju. Weźmy Teslę. Ich samochody już próbują radzić sobie samodzielnie na publicznych drogach. Trzeba jednak zauważyć, że wiele osób zwraca uwagę na problemy tej marki. Podobno autonomia ich pojazdów nie przekracza poziomu trzeciego, więc mówimy tu o częściowo autonomicznych podróżach. Pełna autonomia to poziom piąty. Ale to ich model biznesowy – rozwijają swój samochód „na żywo”. „Tradycyjni” producenci pracują nad tą technologią z mniejszym udziałem mediów. Sądzę, że wielkie marki mogą być nawet bardziej zaawansowane niż Tesla, ale czekają na ostatnie szlify, które pozwolą im zaprezentować światu gotową wersję. I myślę, że to kwestia najbliższych pięciu lat.
Obecnie w samochodzie można zrobić absolutnie wszystko. Naprawdę. Nie sądzę, że istnieje jakakolwiek technologia znana nam ze smartfonów, telewizorów czy komputerów, której nie dałoby się zaimplementować w naszych autach. Głównym problemem – i to jest coś, o czym często wspominam i na co producenci zaczynają zwracać coraz większą uwagę – jest UX. Czasami rozwiązania, które są genialne w swoich podstawowych założeniach, stają się bezużyteczne po zainstalowaniu w samochodzie. Weźmy nawigację. Istnieje od lat, jest wykorzystywana w branży motoryzacyjnej od dziesięcioleci, a mimo to dopiero od niedawna udało się opracować odpowiednie rozwiązania ergonomiczne, które sprawiają, że korzystanie z systemu GPS w samochodzie jest komfortowe. Jeszcze niedawno wiele osób preferowało korzystanie z telefonów niż z systemu wbudowanego w samochodzie. Obecnie jednak ten trend się odwraca.
Wszystko zależy od producenta. Ilość danych generowanych przez współczesny samochód jest ogromna. Pytanie brzmi, jak je wykorzystać, aby przynosiły wymierne korzyści biznesowe. Jakiś czas temu firma z sektora ubezpieczeniowego zaproponowała instalację specjalnego urządzenia monitorującego styl jazdy kierowcy. Powstał również system punktowy – im bardziej ekonomicznie i płynnie jeździmy, tym niższą składkę ubezpieczeniową otrzymamy. Obecnie ta technologia jest obecna praktycznie w każdym samochodzie. Oferty producentów obejmują już ubezpieczenia. Dzięki systemom monitorującym składki OC i AC dla samochodów klasy premium mogą zostać zredukowane nawet o pięćdziesiąt procent lub więcej… właśnie dzięki monitorowaniu naszych preferencji i stylu jazdy. Warunkiem będzie na przykład użytkowanie samochodu między siódmą rano a dziesiątą wieczorem oraz nieodłączanie systemu kontroli trakcji. Takie rozwiązania mogą wkrótce stać się coraz powszechniejsze. Producenci pracują nad tworzeniem ekosystemów obejmujących różnorodne usługi. Nowe technologie ułatwiają wejście w nowe obszary biznesowe.
Absolutnie. To prawdziwa „kopalnia” pomysłów do realizacji w sferze connected car. Dzięki łączności już wkrótce będziemy mogli efektywnie korzystać z wszystkich pozostałych elementów koncepcji CASE. Na przykład wprowadzimy do telefonu danie, które chcemy przygotować. Telefon skomunikuje się z naszą lodówką, a lodówka sprawdzi, czy mamy potrzebne składniki. Jeśli ich nie mamy, wyśle wiadomość do naszego samochodu. A samochód samodzielnie pojedzie na zakupy, a następnie przywiezie je do domu. To nie wszystko. Taki samochód zawiezie nas do pracy, a następnie samodzielnie odjedzie dziesięć kilometrów za miasto, ponieważ tam jest darmowy parking. W międzyczasie, zamiast po prostu stać bezczynnie, może zarabiać, pełniąc funkcję taksówki. Czemu nie? Przewiduje się, że autonomiczne samochody będą przejeżdżać znacznie więcej kilometrów niż ich tradycyjne odpowiedniki.
Samochody to naprawdę moja pasja i w tej kwestii jestem raczej starej daty – lubię duże silniki i proste konstrukcje – ale w pełni zdaję sobie sprawę, jak będzie wyglądać przyszłość branży motoryzacyjnej. Badania wykazały, że osoby, które miały okazję podróżować w pojazdach tego typu, nie odczuwają obaw. Wręcz przeciwnie, chcą korzystać z tej technologii. Rosnące zainteresowanie widać praktycznie wszędzie. Dlatego w takie rozwiązania będzie inwestowanych coraz więcej środków. Ich rozwój jest stale napędzany.
Cóż, przede wszystkim odpowiedziałbym na inne pytanie: gdzie chcą się znaleźć za pięć lat? W jakim segmencie? Pudełkowate, autonomiczne samochody? A może będą budować ekosystemy połączonych usług opartych na samochodach? W tym drugim przypadku jesteśmy w stanie wnieść wiele wartości. Budujemy narzędzia i mamy naprawdę bogate doświadczenie w projektowaniu UX dla branży motoryzacyjnej, co jest niezwykle istotne dla użyteczności poszczególnych technologii.
