
Na koniec lutego mieliśmy okazję zaznaczyć swoją obecność na wyjątkowym wydarzeniu – 95. edycji MICAM Milano, wiodących międzynarodowych targów branży obuwniczej. Naszą reprezentantką była business developer Magdalena „Magda” Lewandowska, która jest z nami od stycznia tego roku. Opowiedziała redakcji Insights o swoim pobycie na targach. Zapytaliśmy ją również o to, co interesuje rynki południowej Europy, jaki jest ich potencjał oraz o jej najbliższe podróże służbowe. Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, co miała do powiedzenia!
Wcześniejsze doświadczenie zdobywałam pracując jako business development manager i project manager w wielu branżach; w modzie, w sektorze beauty, w branży spożywczej, we wnętrzarstwie oraz w e-commerce.
Jeszcze na studiach zaczęłam współpracować z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną, tworząc tłumaczenia na włoski dla firm takich jak Indesit, Bosch czy Cassioli. Jednym z fascynujących doświadczeń była praca dla producenta miodu, polskiej firmy będącej największą tego typu w Europie. Odpowiadałam tam za nadzór nad jakością i eksportem na rynek europejski. Cenne doświadczenie i zainteresowanie nowymi technologiami zdobyłam również w Hewlett-Packard.
Kolejne firmy, dla których pracowałam, to duże grupy z branży mody i wnętrzarstwa, gdzie moim głównym zadaniem był wybór marek i rozwój sprzedaży na konkretnych rynkach. Znam też pracę w marketingu – tworzenie prezentacji, materiałów sprzedażowych i wszystkiego, co potrzebne do wsparcia biznesu.
Jak już wspomniałam, interesują mnie nowe technologie, możliwości ich wykorzystania oraz rozwój usług IT. To sfera, w której chcę się rozwijać i zdobywać nowe kompetencje. MakoLab to dla mnie szansa nie tylko na zdobycie nowych umiejętności, ale też na to, by moje doświadczenie służyło współpracy z klientami z Europy Południowej.
Włochy i Hiszpania mają ogromny potencjał, ale potrzebują wsparcia i doradztwa w zakresie rozwoju technologicznego. Trzeba jednak zaznaczyć, że są regiony, które radzą sobie w tym obszarze bardzo dobrze, jak na przykład Trydent czy Wenecja Euganejska. Jedną z charakterystycznych cech Europy Południowej są relacje z partnerami biznesowymi. Wielu producentów korzysta z usług dystrybutorów odpowiedzialnych za sprzedaż ich towarów, a ci, którzy jeszcze ich nie mają, aktywnie ich szukają. Teraz jednak zaczynają odczuwać potrzebę samodzielnej sprzedaży, rozwijania swoich marek i budowania ich rozpoznawalności w internecie. Chcą budować świadomość marki, inwestować we własne sklepy internetowe i mieć pełną kontrolę nad warunkami sprzedaży.
Na całym świecie Włosi kojarzeni są z produktami wysokiej jakości, szczególnie w modzie, obuwiu i branży beauty. To duży, bardzo interesujący rynek o potencjale, który dobrze rozpoznaliśmy. Nasza oferta w zakresie e-commerce idealnie odpowiada potrzebom rynków Europy Południowej.
Już nieco o tym wspomniałam, ale rozwinę ten temat. Branże mody i beauty, szczególnie w południowej części Włoch, są gotowe na zmiany. Do niedawna projektanci i producenci z chęcią korzystali z sieci dystrybutorów oraz międzynarodowych platform sprzedażowych, takich jak Zalando. Teraz odkrywają potencjał, jaki daje posiadanie własnych sklepów internetowych – możliwość wpływania na kierunki rozwoju i sprzedaży na własnych zasadach. Oczywiście wiele firm, z którymi się spotkałam, ma już własne rozwiązania e-commerce, ale zawsze warto pokazać alternatywne możliwości. Włosi i Hiszpanie wciąż nie do końca zdają sobie sprawę, jak doskonałym silnikiem jest Shopware 6.
Moim celem było spotkanie się z osobami decyzyjnymi – właścicielami firm lub osobami odpowiedzialnymi na co dzień za rozwój e-commerce w swoich organizacjach. Chciałam zrozumieć ich potrzeby i dostosować do nich ofertę MakoLab. Dobry silnik e-commerce to bowiem nie wszystko. Możemy zapewnić kompleksowe wdrożenie sklepów internetowych wraz z ich wsparciem i utrzymaniem, obejmującym usługi takie jak optymalizacja pod kątem wyszukiwarek, user experience czy analityka internetowa. Osoby, z którymi rozmawiałam, były naprawdę zainteresowane tym wszystkim i chciały wiedzieć więcej o możliwościach pozycjonowania swoich stron. Uwagę zwrócił im również fakt, że w naszym zespole znajdują się wszyscy eksperci potrzebni do wdrożenia sklepu internetowego, co z pewnością nie jest częste, zwłaszcza na tym rynku.

Pracowicie, pracowicie, pracowicie! I efektywnie. Podczas ponad sześćdziesięciu spotkań przedstawiłam naszą ofertę oraz związane z nią zalety technologiczne. Ponieważ znam ten rynek i byłam już wcześniej na MICAM i MIPEL, wiedziałam, które stanowiska warto odwiedzić. Nie wybierałam tylko firm włoskich i hiszpańskich. Postawiłam też na firmy niemieckie, wiedząc, że są bardziej zaznajomione z Shopware. Niejednokrotnie byłam pierwszą osobą, która wspomniała, że wsparcie dla Shopware 5 wkrótce się kończy i już teraz warto pomyśleć o migracji lub zmianie platformy.
Odwiedzałam duże marki, które mają środki na rozwój, ale zdecydowanie nie ignorowałam mniejszych marek z dobrymi perspektywami, obecnie korzystających z sieci dystrybutorów i marketplace'ów.
Po dwóch dniach w Mediolanie wybrałam się na spotkanie z klientem w jego siedzibie. Na razie powiem tylko, że to producent kosmetyków, który eksportuje swoje produkty również w modelu white-label. Firma nie jest już zadowolona z systemu, którego dotychczas używała. Blokuje on jej potencjał sprzedażowy. To, co możemy jej zaoferować, w szczególności nasze usługi dodatkowe, naprawdę zainteresowało klienta i już zdążyliśmy zaprezentować pierwszą propozycję po wydarzeniu.
Z zainteresowaniem! Chcieli usłyszeć i porozmawiać o konkurencyjności Shopware 6 w porównaniu z innymi platformami. Poza tym z chęcią rozmawiali o swoich potrzebach sprzedażowych, a ja mogłem im na miejscu przedstawić możliwości i kierunki rozwoju. Byli pod wrażeniem tego, że dysponujemy kompetencjami i ekspertami nie tylko do budowy czy migracji sklepu internetowego, ale również do zajęcia się optymalizacją pod wyszukiwarki, doświadczeniem użytkownika i tak dalej. To duża przewaga.
W południowej Europie marketing jest silnie związany z mediami społecznościowymi. Lubią na nich sprzedawać i wciąż widzą w nich potencjał. Kiedy zacząłem rozmawiać z nimi o tym, jak ich własna strona internetowa może generować sprzedaż, jak to osiągnąć i czemu warto, byli bardzo otwarci na słuchanie. Dla niektórych było to zupełnie nowe zagadnienie, a dla innych stanowiło rozszerzenie ich wiedzy.
W tym roku na targach MICAM pojawił się interesujący wystawca z branży e-commerce. To Mirta – platforma sprzedażowo-wysyłkowa łącząca marki włoskie, hiszpańskie i francuskie. Na rynku nie było wcześniej nic podobnego, co z naszej perspektywy jest dobrym znakiem. Oznacza to, że są gotowi i chcą sprzedawać na własny rachunek, ograniczając sieć dystrybutorów i zagranicznych platform.
Nie miałem zbyt wiele czasu, aby zbadać, co jest teraz na topie, ale jedno wybrzmiało w tym roku bardzo wyraźnie – ekologia. Do produkcji obuwia, toreb i odzieży coraz częściej wykorzystuje się interesujące, naturalne surowce, więc było wiele butów wykonanych z bambusa czy ananasa! Projektanci zdecydowanie stawiają na komfort. To właśnie w tę stronę kieruje się moda, bo komfort oznacza oszczędność czasu i mniejszy wpływ na środowisko.
Było intensywnie. Czy to był sukces? To pokażą najbliższe miesiące. Jak wspomniałem wcześniej, wstępne rozmowy już się toczą, ale na efekty musimy poczekać. Jestem zadowolony z przebiegu moich spotkań i z kontaktów, które udało mi się nawiązać. Z pewnością warto było jechać, bo branża modowa rozwija się dynamicznie, jej potrzeby rosną, a to, co proponuje MakoLab, jest właśnie tym, czego ten sektor potrzebuje.
15 marca jadę do Bolonii. Tym razem na Cosmoprof Worldwide Bologna, międzynarodowe targi branżowe dla profesjonalistów z sektora kosmetycznego, gdzie zamierzam zrobić to samo, co na MICAM. Innymi słowy – rozmawiać z ludźmi, dowiadywać się, czego potrzebują producenci i z jakimi wyzwaniami się borykają, a następnie dostosować do tego naszą ofertę. Trzymajcie za mnie kciuki!
Moja fascynacja tym regionem zaczęła się, gdy byłem jeszcze dzieckiem. Gdy miałem około dziewięciu, dziesięciu lat, jeździłem na wakacje do rodziny mieszkającej w Ticino, jednym z włoskojęzycznych kantonów Szwajcarii. Musiałem nauczyć się włoskiego… i chciałem! Na początku ze rozmówek, żeby móc się dogadać z dzieciakami, które tam poznałem. Potem zacząłem chodzić na prywatne lekcje i kursy. A później studiowałem italianistykę. Bardzo cenię Włochy i Włochów – podobają mi się ich wartości, kultura i otwartość. I jestem szczęśliwy, że mogę realizować tę pasję w ramach mojej pracy zawodowej.
