
Na początku listopada zespół MakoLab wybrał się do Lizbony na Web Summit. Wydarzenie to uznaje się za jedną z największych konferencji technologicznych na świecie, gromadzącą przedstawicieli z całego globu. Czy tak jest w rzeczywistości? Zapytaliśmy o to naszych delegatów – team managerkę Katarzynę Gorzechowską, head of quality assurance Dominika Smajka oraz project managera Grzegorza Sztanderę, którzy byli tam po raz pierwszy. Opowiedzieli nam o inspiracjach, jakie napotkali w Portugalii, oraz o swoich wrażeniach z wydarzenia.
Katarzyna
Pracuję w naszym obszarze biznesowym Financial Software Solutions. Na początek przyznam, że bardziej skupiałam się na panelach i start-upach związanych z rozwiązaniami finansowymi oraz na kierunkach, w jakich się rozwijają. Zawsze dobrze jest zobaczyć, co robią inni i jak to robią. Muszę jednak przyznać, że inspiracja przyszła z zupełnie innej strony. Pracuję tutaj jako team manager i, jak się okazało, teoria well-beingu oraz relacje pracodawca–pracownik były tematem wielu wystąpień i paneli dyskusyjnych, nie mówiąc już o start-upach. To rozbudziło moje przywódcze zapały i z pewnością dały się one odczuć!
Muszę powiedzieć, że dla mnie to było trafienie w punkt. Wzięłam udział w kilku masterclassach, które były okazją do wymiany doświadczeń i wiedzy w mojej dziedzinie. Wszyscy dobrze znamy postpandemiczne realia, zwłaszcza w sektorze IT. Praca z domu, wyłączone kamery, czasem ktoś widziany tylko raz, podczas rozmowy o pracę…
W moim zespole jest ponad dwadzieścia osób i poznanie ich pod względem emocji i motywacji jest wyzwaniem. To powszechny problem i w MakoLab staramy się go rozwiązywać oraz usprawniać sytuację już na etapie rekrutacji. Bardzo mnie cieszy, że idziemy z trendem, kładąc coraz większy nacisk na osobowość kandydatów, a nie tylko na to, co znajduje się w ich CV oraz na umiejętności techniczne… choć oczywiście to również sprawdzamy.
Nie oczekiwałam, że ten temat pojawi się na Web Summit, ale jestem zachwycona, że go tam odkryłam. To potwierdziło moje przekonanie, że czynnik ludzki jest kluczowy i nigdy nie powinien być niedoceniany.
Dominik
Zacznę od ryzykownego i kontrowersyjnego stwierdzenia. W moich oczach Web Summit okazał się wydarzeniem marketingowo-biznesowym, w którym technologia była jedynie tłem. Może nie liczyłem na to, że natrafię na przełomowe idee czy technologie, ale z pewnością sądziłem, że napotkam ich znacznie więcej niż faktycznie się to zdarzyło. Jadąc do Lizbony, chciałem zobaczyć, w jakim miejscu są obecnie firmy technologiczne, co mają do zaoferowania start-upy i w jakim kierunku razem się rozwijamy.
Z przyjemnością spędzałem dni wydarzenia, rozglądając się i rozmawiając z przedstawicielami start-upów. Nie oczekiwałem jednak, że tak wiele z nich szuka finansowania, nie mając nawet stosu technologicznego. Poza tym, w mojej opinii, wiele rozwiązań opierało się na wtórnych ideach lub koncepcjach, w których na próżno szukać innowacji.
Muszę oczywiście podkreślić, że innowacyjny projekt wykorzystujący na przykład sztuczną inteligencję czy machine learning wymaga ogromnych inwestycji finansowych, a niektórzy przyjechali na Web Summit właśnie w poszukiwaniu takiego wsparcia. Niemniej widziałem tam propozycje i projekty dotyczące rzeczy, które w MakoLab robimy już od lat! Różnica polega na tym, że start-up oferuje jedynie fragment, podczas gdy my obejmujemy cały ekosystem, obsługując na przykład sektor motoryzacyjny. Trzeba jednak przyznać, że myślą globalnie. Myślą wielkoskalowo… ich wizje są wielomilionowe! I to jest podejście, nad którym warto się zastanowić. Jeśli jednak mówimy o aspekcie marketingowym wydarzenia, muszę dodać, że ogólne podejście do sprzedawania technologii przypominało teatr.
Steve Jobs miał produkt. Co się zaś tyczy Web Summit, ze scenerii popłynęło wiele słów o tym, co da się zrobić… ale produktu nie było, a czasami nie było nic konkretnego w ogóle. Tylko koncepcja.
Podsumowując, zaskoczyło mnie to, że nic mnie nie zaskoczyło. Myślę o technologiach i pochodnych ideach, które mogą okazać się trafne, jeśli pojawią się w odpowiednim momencie. Nie wykluczam tego.
Grzegorz
Ja z kolei byłem w pełni gotów na uczestnictwo w prelekcjach. Jak można sobie wyobrazić, przy tygodniowym wydarzeniu było ich naprawdę wiele. Mój terminarz był wypełniony od rana do wieczora! Na początku poświęciłem więc czas na uczestnictwo w prelekcjach i panelach dyskusyjnych. Okazało się, że nie wszystkie trafiały w punkt, a jak już wspomniał Dominik, część z nich była silnie ukierunkowana na sprzedaż i uboga w treść merytoryczną. Wtedy zacząłem zapuszczać się w świat startupów.
Pracuję w naszym dziale DevOps i przyjrzałem się tym technologiom. Udało mi się znaleźć jeden startup zajmujący się automatyzacją pisania skryptów. Wymieniliśmy się kontaktami i uważam, że warto obserwować tę firmę.
Jeśli chodzi o wydarzenie jako całość, muszę przyznać, że moje myśli idą w tym samym kierunku, co u Dominika. Miałem okazję uczestniczyć w innych targach o podobnej skali, ale były one kierowane do sektora operatorów kablowych i telekomunikacyjnego, i miały typowy profil technologiczny, gdzie kluczowe znaczenie miały sprzęt oraz gotowe do użycia produkty i rozwiązania. Wiem, że startupy walczą o finansowanie, ale wiele z nich miało do zaprezentowania jedynie dobrze zarysowany projekt i atrakcyjne opakowanie.

Dominik
Nikogo pewnie nie zaskoczę, mówiąc, że Portugalia, Hiszpania i Włochy były reprezentowane bardzo licznie. Wielka Brytania i Francja również miały swoją obecność i to one dominowały pod względem rozwiązań ekologicznych. Muszę przyznać, że wiele startupów i paneli koncentrowało się na sposobach ograniczania emisji CO2.
Powiedzenie, że liczba wystawców z Dalekiego Wschodu była skromna, to jeszcze mało powiedziane. Nie jestem przekonany, czy reprezentacja z tego regionu wynosiła w tym roku nawet 1%. Były pojedyncze stanowiska z Japonii, Korei Południowej i Tajwanu. Jedno na pewno warto podkreślić – przyjechali oni z gotowymi produktami, a nie tylko z ideami.
Wydarzenie deklaruje swój globalny charakter. Może to być prawda w odniesieniu do kluczowych postaci, odwiedzających, decydentów i inwestorów. Szkoda tylko, że nie znalazło to odzwierciedlenia w startupach.
Grzegorz
Co się tyczy trendów, trudno było nie zauważyć opisów pełnych sformułowań w stylu „sztuczna inteligencja”, „uczenie maszynowe” czy „blockchain”, ale szybko udało się odkryć, że to, co proponowały te stanowiska, było bardziej luźnymi koncepcjami niż czymkolwiek konkretnym. Jak już mówiliśmy, wiemy, że innowacyjne rozwiązania oparte na technologii wymagają ogromnych inwestycji finansowych. To oczywiste. Ale to, że tak wiele koncepcji było wtórnych, było już dla mnie prawdziwym zaskoczeniem.
Grzegorz
Każda osoba, którą spotykam, jest dla mnie inspiracją. Nawet jeśli dzieli się z nami niezbyt przemyślanym pomysłem, jest to wskazówka, czego nie robić, albo impuls do działania w inny sposób. Web Summit to gigantyczne wydarzenie – każdego dnia przemierzaliśmy tam kilka kilometrów, starając się zobaczyć jak najwięcej.
Poza wspomnianym wcześniej startupem z branży DevOps, wrażenie zrobiły na mnie jeszcze dwa inne projekty. Jeden prezentował rozwiązanie umożliwiające wytwarzanie energii z roślin. Drugi miał gotowy do użycia sprzęt, co – jak już wspominałem – było naprawdę rzadkością. Produkt to niewielkie urządzenie wielkości pastylki na kaszel albo monety. To stetoskop służący do badania pacjentów, a jednocześnie do bieżącego monitorowania ich stanu – temperatury, tętna i pracy serca. Świetna rzecz!
Natknąłem się też na rozwiązanie, które chciałbym wdrożyć w MakoLab. To bot, który dołącza do spotkań online i przygotowuje pełne notatki, odnotowując tematy, które nie zostały omówione do końca, oraz punkty do dalszego działania, a następnie wysyła je do wszystkich uczestników. Warto podkreślić, że to gotowe do użycia rozwiązanie, które działa, choć na razie nie obsługuje języka polskiego.
Katarzyna
Zawsze z zainteresowaniem obserwuję technologie związane z ludźmi, ale jednocześnie podchodzę do nich z pewną ostrożnością. Nie jestem do końca przekonana, czy zawsze będą wykorzystywane w dobrych intencjach. Z jednej strony wspominałam już o powszechnym problemie braku relacji międzyludzkich w pracy. Z drugiej strony nie jestem do końca przekonana, że oprogramowanie skanujące emocje uczestników spotkania online to rozwiązanie, z którym czułabym się komfortowo.
Byłam też na prelekcji, na której psycholog i psychiatra debatowali, jak przydatne mogłoby być takie skanowanie w terapii online. Ostatecznie taka technologia mogłaby być w stanie wychwycić najdrobniejsze zmiany w tonie głosu czy najmniejsze tiki nerwowe. Ekscytujące? Tak. Ale etyczne, niezależnie od okoliczności?
Dominik
Moją uwagę przykuła bateria. Jeśli ten projekt dojdzie do finału, będzie można ją ładować tysiące razy bez uszkodzenia. Osoba prezentująca projekt twierdziła, że baterie Tesli i Porsche można ładować z „pełną mocą” nie częściej niż dwa razy w miesiącu. Jeśli ta nowa bateria naprawdę działa tak, jak zapowiadano, to wow! To zapowiedź rewolucji. Samochody, telefony, drony, cała gama urządzeń. Ale czy sieć energetyczna wytrzyma takie obciążenie?
Dominik
MakoLab znajduje się w dobrym miejscu – mamy bardzo silne kompetencje i duże doświadczenie. Nie tylko wyróżniamy się na tle innych, ale, jak sądzę, moglibyśmy również wspierać niektóre startupy i firmy, które napotkaliśmy w Lizbonie. Warto się nad tym zastanowić. Te wnioski już przekazałem dalej…
