
Koniec roku to nie tylko czas podsumowań i refleksji. To także okres pełen okazji, by otworzyć serce i zrobić coś dobrego. My w MakoLab przez cały rok czujemy potrzebę działania na rzecz dobra wspólnego! Takie prospołeczne podejście wyraźnie prezentuje i aktywnie promuje jeden z naszych MakoManagerów, Rafał Głowiński, szef obszaru Connected Car Delivery. Aby dowiedzieć się, czym konkretnie zajmuje się poza pracą, przeczytaj naszą z nim rozmowę!
Wstąpiłem w 2012 roku, dzięki bardzo przekonującemu sąsiadowi! Na początku chciałem zapisać się jako członek wspierający, czyli osoba, która nie jest wykwalifikowana do wyjazdów ze strażakami, ale zapewnia ogólne wsparcie dla ochotniczej służby. W grudniu tamtego roku z żoną wybraliśmy się na sylwestrową zabawę straży. Narzekałem, pół w żartach, pół na serio, że członkowie wspierający mają jakąś marną rolę. Szef naszego oddziału ochotniczego to usłyszał. Wyjął kartkę papieru i powiedział: „No cóż, co za szczęśliwy przypadek… bo mam właśnie ze sobą deklarację członkowską”. I tak w styczniu nowego roku formalnie stałem się w pełni zapisanym członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej. W naszej jednostce jest około sześćdziesięciu osób. Mamy też młodzieżową drużynę pożarniczą liczącą szesnaście osób w wieku od trzynastu do osiemnastu lat.
Trzeba złożyć wniosek, a potem przejść serię szkoleń. Najdłuższe z nich obejmuje podstawy działań pożarniczych i jest prowadzone przez Państwową Straż Pożarną. Jeśli masz „stałą pracę”, musisz być przygotowany na to, że z jednostką będziesz wyjeżdżać głównie wieczorami i w nocy. Jest też dużo działań, takich jak zabezpieczanie dużych wydarzeń, zjazdów, maratonów i wyścigów, a także wsparcie akcji charytatywnych, takich jak Szlachetny Dara, czy udział w uroczystościach państwowych i kościelnych. Ochotnicy otrzymują symboliczne wynagrodzenie za każdą godzinę wyjazdu. To odpowiednik udziału w akcji ratunkowej, ale dodatkowe działania mają charakter czysto charytatywny. Wymaga to naprawdę dużo osobistego czasu. Pieniądze w tym przypadku z pewnością nie są celem.

Wielu ludzi robi to głównie dla adrenaliny. Bycie częścią dynamicznej akcji, wysokie temperatury, zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia, oraz świadomość, że możesz kogoś uratować, z pewnością to zapewniają. Warto też wspomnieć, że nasza jednostka jest wyśmienicie wyposażona, a sprzęt, którego mamy szansę używać w akcji i na ćwiczeniach, nie jest powszechnie dostępny na co dzień. Jednym z przykładów są nożyce do kadłubów pojazdów. Osobiście uważam, że ochotnicza straż pożarna jest też ostoją tradycji. Mamy rolę reprezentacyjną, mamy mundury galowe i flagi. Nasza jednostka istnieje od 1880 roku. To tradycja, którą naprawdę warto pielęgnować. Niestety, jest kryzys, jeśli mówimy o obecności na wydarzeniach innych niż akcje ratunkowe.
Staram się angażować we wszystko. To w pewnym sensie mój aktywizm. Mam też taką misję… pokazać dzieciom, że nie tylko świat konsumpcji ma znaczenie, że w życiu są też inne ważne rzeczy. Wyjaśniam im, dlaczego robię to, co robię, ponieważ mam nadzieję zbudować w nich poczucie pielęgnowania tradycji i prospołeczne podejście. Wierzę, że warto dbać o tradycję, dla której masy ludzi poświęciły swoje zdrowie, życie i serca.
Straż pożarna jest jednym z najbardziej cenionych zawodów. Ludzie reagują na nas naprawdę wyśmienicie. Udział w wydarzeniach to okazja, by poznać nowych ludzi, którzy czasem są niesamowicie oryginalni w najlepszym możliwym sensie. Zaangażowanie w dodatkowe działania straży to sposób na odkrywanie rzeczy, o których wcześniej nie miałeś pojęcia. Pamiętam, jak zapewnialiśmy oświetlenie na nocną partię szachów w parku w Pabianicach2. Brało w niej udział wielu ludzi i, jak się okazało, dla obserwatorów nie była wcale statyczna czy nudna. To była wersja gry, w której zawodnicy biegali między szachowymi figurami, rozrywka organizowana pro bono publico przez człowieka, który promował szachy wśród młodzieży.

Moja żona twierdzi, że jednostka jest moim drugim domem! Rzeczywiście spędzam tam dużo czasu. Był taki moment, kiedy sekretarz poprosił mnie o pomoc w odtworzeniu kroniki ochotniczej służby z ostatnich piętnastu lat. Okazało się, że jeden z byłych ochotników prowadził dziennik. Dostępne są też protokoły posiedzeń zarządu i walnych zebrań. I tak to się zaczęło – stałem się kronikarzem! Jestem teraz w drugim roku jako członek zarządu i zajmuję się prowadzeniem dokumentacji i kroniki oraz opieką nad izbą pamięci.
Jeśli chodzi o kronikarstwo, mam ciekawą historię. Kiedy Niemcy wycofywali się z Pabianic i okolic w 1946 roku, podpalili remizę… sprzęt, dokumenty i inne archiwalia. Dlatego pierwsza kronika, jaką mamy, pochodzi z 1945 roku, kiedy reaktywowano jednostkę straży pożarnej.
Ktoś jednak uratował album z pożogi. Zawierał zdjęcia założycieli. I we wrześniu tego roku, dzięki staraniom członków zarządu, album trafił ostatecznie do nas, po siedemdziesięciu siedmiu latach spędzonych w rękach prywatnych. Ogień zniszczył obwolutę, ale zdjęcia wewnątrz pozostały nietknięte. Obecnie czeka on na prace konserwatorskie. Mamy też kilka portretów założycieli, które udało się ocalić przed pożarem. Niestety, pierwszy sztandar spłonął, ale zachowały się inne interesujące przedmioty. Moim celem jest zaprezentowanie naszej tradycji w naszej przestrzeni. Obecnie jestem na etapie cyfrowej archiwizacji wszystkich naszych dokumentów historycznych. W planach mam też odnowienie naszej strony internetowej. Chciałbym udostępnić online wszystkie kroniki od 1945 roku.
Oczywiście wciąż wyjeżdżam z jednostką i biorę udział w akcjach gaśniczych. Zdarza się to średnio dwa razy w miesiącu. Czasami trwa to dwie, trzy godziny. Ale coś takiego jak sprzątanie po ulewie czy huraganie może zająć więcej czasu. Dostaję telefon i, jeśli tylko jest to możliwe, jadę. Nie ma tu żadnego „musisz”, ale właśnie po to się zapisuje. Aby brać udział.
Oto ciekawa historia. Jedna z wielu rzeczy, które zrobiłem jako członek ochotniczej straży pożarnej, wydarzyła się kilka lat temu. Zorganizowałem warsztaty dla koordynatorów ewakuacji w MakoLab! Uczestniczyło w nich od dwudziestu do trzydziestu osób. Bardzo ważne było dla mnie, aby mieli okazję nauczyć się korzystać ze sprzętu dostępnego w naszych biurach… pomp strzemiączkowych, koców gaśniczych i gaśnic… na wypadek pożaru i konieczności ewakuacji budynku. Mieli możliwość ugaszenia pożaru w kontrolowanych warunkach, ćwiczyli rozwijanie węża pożarniczego, obserwowali demonstrację sprzętu oraz uczestniczyli w lekcji pierwszej pomocy, podczas której ćwiczyli na fantomach.

Myślę, że jest to miejsce dla ludzi, którzy chcą służyć swojej społeczności. Trzeba mieć świadomość, że wiąże się to z sytuacjami, w których jesteś potrzebny wtedy, gdy potrzebuje Cię także rodzina. I jak wspomniałem wcześniej, kultura i tradycja straży pożarnej składają się jeszcze z innych elementów. Bycie ochotniczym strażakiem to nie tylko wyjazdy do akcji czy fizyczna praca przy dostawach Szlachetnej Paczki. Są też względy praktyczne, takie jak zamieszkanie w pobliżu jednostki, ponieważ czas dojazdu ma naprawdę duże znaczenie. Jest też to, czym ja się teraz zajmuję. Jeśli ktoś ma talent do pracy z dokumentami albo zamiłowanie do pisania, jeśli ktoś lubi prowadzić dziennik… no, wszystkie te umiejętności są rzadkością w środowisku strażackim, a potrzeba na nie jest bardzo realna. Są jednostki, które nie mają nawet strzępka kroniki. Taka dokumentacja to unikalny zapis tego, co dzieje się w lokalnej społeczności, a kronikarze są na wagę złota.
A Wy, Czytelnicy Insights? Czy zaangażowanie społeczne jest czymś, do czego dążycie? Może macie swój własny, wyjątkowy sposób oferowania pomocy i wsparcia? Naszym zdaniem każda forma dobra jest warta pielęgnowania… i nie tylko w wyznaczonych okresach roku!
1 Szlachetna Paczka to ogólnopolska akcja, która przynosi realną pomoc w okresie świątecznym osobom zmagającym się z trudnościami. Podarunki mogą obejmować od drobnych przedmiotów po sprzęt AGD i meble – przyp. red.
2 Miasto w centralnej Polsce, położone około sześciu kilometrów na południowy zachód od Łodzi – przyp. red.
Przetłumaczone z języka polskiego przez Caryl Swift.
