
Maciej Widymajer jest programistą Java w naszym zespole Connected Car. Choć dołączył do nas niedawno, ma już swoje przemyślenia na temat pracy w MakoLab… ale nie to jest powodem, dla którego Insights zdecydowało się z nim porozmawiać. Jak napisał w swojej notce, przedstawiając się wszystkim w naszym cotygodniowym wewnętrznym newsletterze, jego „największą pasją jest muzyka. Nie tylko jej słuchanie, ale przede wszystkim jej tworzenie”. No cóż, Insights nie byłoby sobą, gdyby nie skorzystało z okazji, by dowiedzieć się o tym czegoś więcej…
Dołączyłeś do MakoLab naprawdę niedawno, w kwietniu. Jak Ci się podoba?
Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze. Zostałem ciepło przyjęty. Bardzo lubię projekt, w którym pracuję. Zespół jest świetny, tak jak i zarządzanie. Jak dotąd żadnych minusów!
Miejmy nadzieję, że tak zostanie! W notatce, którą napisałeś, przedstawiając się w naszym firmowym newsletterze, wspomniałeś o jednej ze swoich pasji… tworzeniu muzyki. Gdybyśmy nie zapytali Cię o to szerzej w Insights, ludzie pomyśleliby, że coś nam się pomieszało! Jak to się wszystko zaczęło?
Właściwie nie było w tym niczego szczególnie oryginalnego. Zacząłem od gitary. Mój gust muzyczny ewoluował wraz z Radiohead, moim zespołem numer jeden, od gitarowych brzmień Pablo Honey i The Bends, przez przełomowy album OK Computer, aż po A Moon Shaped Pool.
Jaki jest Twój gatunek muzyczny?
Ponieważ moja muzyczna podróż zaczęła się od gitary, od rocka, metalu i grunge'u, a później ewoluowała w stronę muzyki elektronicznej, teraz staram się połączyć te dwa światy, łącząc instrumenty na żywo z elektronicznymi. Może nie da się tego w pełni usłyszeć w numerach, które już opublikowałem, ale te, które jeszcze się nie pojawiły, to potwierdzają!

Czym się właściwie zajmujesz? Ptaszek nam powiedział, że nie śpiewasz. Więc grasz? Nucisz? Gwizdżesz?!
Robię wszystko, oprócz pisania tekstów i nagrywania wokali. Tym zajmują się osoby, które śpiewają moje numery. Nie zajmuję się też finalnym miksem i masteringiem. To odbywa się w profesjonalnym studiu. Komponuję, robię aranżacje, gram na instrumentach oraz nagrywam i produkuję. Weźmy na przykład Prisoner of Emotion. Najpierw stworzyłem wersję instrumentalną w swoim domowym studiu. Potem, gdy była miksowana i masterowana w studiu nagrań SeeSound, usłyszał ją Duke of P Street. Właściciel studia, Mariusz Manes, skontaktował nas ze sobą. Duke napisał tekst i wysłał mi demo wokalu. Aby zadziałało w utworze, musiałem wprowadzić kilka zmian. Zmodyfikowałem aranżację, wycinając kilka charakterystycznych, niepokojących brzmień, i zmieniłem formę na zwrotkę i refren… i tak powstał mój najpopularniejszy jak dotąd numer. Warto jednak zauważyć, że moim zdaniem oryginalna wersja wciąż jest wyśmienita i naprawdę sprawdziłaby się jako muzyka do czołówki serialu takiego jak Kruk. Szepty słychać po zmrok. Czekam, aż ktoś z branży filmowej na nią natrafi!
Będziemy zdecydowanie trzymać kciuki! I mamy nadzieję obejrzeć serial, w którym muzykę do czołówki napiszesz Ty! A teraz powiedz nam, skąd wziął się pseudonim Mentalny?
To sięga czasów, gdy miałem trzynaście lat. Kupiłem swoją pierwszą gitarę i grałem w zespole Normann Goodmann. Rozpadliśmy się w 2005 roku. W kolejnym roku wraz z klawiszowcem próbowaliśmy stworzyć nowy skład, ale się nie udało. Potem moja muzyczna podróż ograniczała się na kilka lat do gry na gitarze przy ognisku. Żyłem w przekonaniu, że muszę mieć perkusistę i basistę, że muszę mieć zespół, jeśli chcę dalej tworzyć muzykę. A potem… odkryłem komputer. Zacząłem komponować piosenki, aranżować je, nagrywać perkusję, linię basu i klawisze oraz grać na gitarze. Oczywiście początkowe efekty nie były w ogóle porywające i piosenki trafiały na przysłowiową półkę. Jednak w miarę jak rozwijały się moje umiejętności nagrywania w domu, wracałem do nich. Często nagrywałem je od nowa. Efekty mojej pracy stale się poprawiały i trzy lata temu moja żona powiedziała mi, że gdy coś gram, nie zawsze wie, czy słyszy radio, czy jeden z moich numerów, i że są wystarczająco dobre, by je opublikować. Ja wciąż uważałem, że nie są gotowe, ale jak to mówią: „Nie istnieje dzieło zakończone, jest tylko dzieło odrzucone”. W końcu jednak nadszedł moment, w którym poczułem się gotowy, (naprawdę) mentalnie, aby je wydać. Kiedy wybrane przez mnie numery były gotowe do publikacji w streamingu, mój pseudonim artystyczny stał się dla mnie całkowicie oczywisty!
Muzyka to jedno z wielu Twoich zainteresowań. Gdzie znajdujesz na to wszystko czas i energię?!
Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie znajduję! Sterta książek i komiksów czekających na przeczytanie rośnie coraz wyższa, a liczba numerów nagrywanych na dyktafon, żeby o nich nie zapomnieć, nieustannie się powiększa. Ale staram się nadgonić samego siebie. Czekam na wokale od VVertigo do nowych piosenek, planuję wydać EP-kę, czytam Metro 2033 i staram się regularnie chodzić na nordic walking.
Cóż, jesteśmy zafascynowani kolejną niezwykłą historią z życia pracownika MakoLab! Jak ogromny potencjał widzimy w umiejętnościach Maćka… i wydaje się więcej niż prawdopodobne, że w pełni go wykorzystamy. Bądźcie z nami, bo być może już wkrótce zobaczycie tego efekty!
