
Sezon wakacyjny szybko się zbliża i większość z nas w pełni wykorzysta dwutygodniowy urlop. Choć niektórzy twierdzą, że po powrocie potrzebują jeszcze tygodnia, aby odpocząć od wakacji! A co, jeśli pewnego dnia w naszej głowie zrodzi się szalona myśl… „A może po prostu wszystko rzucić i wyruszyć zobaczyć świat?” Jeśli nie jesteśmy dzieckiem milionerów, całkowite rzucenie pracy prawdopodobnie nie jest jednak opcją…
Chwila! Może istnieje sposób na połączenie tych dwóch rzeczy?
Insights rozmawiał właśnie o tym z Aleksandrą „Olą” Wesołowską, content specialist w MakoLab!
Rok i dwa miesiące.
Tak. Stało się to po pierwszych trzech miesiącach pracy, które były jednocześnie moim okresem próbnym. Za zgodą MakoLab, oczywiście, zdecydowałam się wykorzystać cały należny mi urlop, uzupełniając go dodatkowo urlopem bezpłatnym, i wyruszyłam w podróż na ponad dwa miesiące. Mieszkaliśmy w innych krajach w naszej przyczepie kempingowej, która pamięta czasy komunistycznych Niemiec Wschodnich!
I’ll always remember that moment. It was about six months before the trip and my partner and I were lucky enough to be spending a lovely evening in Lviv. It was in November, during a public holiday, a long weekend. We were with friends who we often go with travelling in Ukraine. Little by little, it came out that they had a plan they’d been keeping to themselves. They wanted to buy a minibus and take off on a trip for several months. They still hadn’t decided exactly where they’d head. The Balkans were kind of an emergent thought and we love that region…
“So, why not come with us?”
“So, why not? We will!”
We had our venerable QEK Junior caravan, meaning that all we had to do was buy a better, more powerful car, a four-by-four. At the time, though, it was more of a rallying cry than anything. None of us expected that everything really would work out like we were thinking and that we’d be off, slowing down and drinking in the world. Because we love doing just that. We believed and we worked hard to make the trip happen. The middle of June arrived and we couldn’t have been happier. On Monday 13th June 2022, instead of heading for work, we set off for Georgia.
Absolutnie nie. Jedyne, co mogłoby nas zaniepokoić czy powstrzymać, to problemy zdrowotne, nasze albo naszych bliskich. Na wszystko inne naprawdę można się przygotować, lepiej lub gorzej. Nie baliśmy się. Dużo bardziej interesowało nas to, co nas czeka, jakich ludzi spotkamy, co zobaczymy i czego się nauczymy. Powiem tylko, że jak zwykle miejsca, w których się zatrzymywaliśmy, były zwykle daleko od miast. Wolimy naturę, przestrzeń i wolność. I nie mogliśmy się doczekać!
To ciekawe pytanie, bo pod względem zawodowym, kiedy podjęliśmy decyzję o wyjeździe, byliśmy w zupełnie innym miejscu niż jakieś trzy tygodnie później. Mówiąc o sobie, decyzję o zmianie pracy podjęłam pod koniec 2021 roku. A podróż zaczęliśmy planować w listopadzie.
Co ciekawe, prawie na pewno nie zmieniłabym pracy przed wyjazdem, ale wtedy zobaczyłam ogłoszenie o pracę w MakoLab. To, co teraz powiem, jest całkowicie poważne, nie mówię tego tylko na potrzeby naszej rozmowy. Chciałam tu pracować. Od lat pracowałam przy projektach marketingowych i, jak wiesz, takie okazje rzadko trafiają się w firmach IT.
Moją pierwszą myślą było: „Nie, nie, nie wysyłaj CV tuż przed trzymiesięczną podróżą”… bo tyle właśnie planowaliśmy, podczas gdy nasi znajomi planowali pięć miesięcy.
Ale wtedy mój partner powiedział: „Słuchaj, tak naprawdę, dlaczego nie? Skoro chcesz tam pracować, po prostu zaaplikuj. Jeśli zaproszą cię na rozmowę, powiesz im, że planujesz podróż”. Bo był pewien, że z tej podróży nie zrezygnujemy.
I dokładnie tak się stało. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej byłam otwarta co do moich planów, bo nie chciałam odbierać tej pracy komuś bardziej dyspozycyjnemu. Ale jestem tu, jak widzisz i słyszysz! I jestem wdzięczna, że mój ówczesny przyszły pracodawca mi zaufał.
Przez te pierwsze trzy miesiące przygotowałam oczywiście sporo materiałów, także do publikacji, na czas mojej nieobecności. Miałam więc mnóstwo pracy. I, jak pamiętasz, to, co przygotowałam, wystarczyło mniej więcej do mojego powrotu. Ogromnie pomógł mi nasz zespół i wielkie brawa dla wszystkich za to. Bez was wszystkich bym sobie nie poradziła! Naprawdę.
To był dość stresujący czas, bo chciałam udowodnić, że jestem godna tej szansy, i podziękować za zatrudnienie. Musiałam też poznać nową branżę i zapoznać się ze wszystkim.
A co do reszty, ustaliliśmy wszystko, spisaliśmy i aż do czerwca konsekwentnie realizowaliśmy tę listę, odhaczając kolejne punkty.
Lekcje. Warto zainwestować w przenośny prysznic. Naszą łazienką był ogromny bańka z wodą na dachu samochodu. W ciągu dnia się nagrzewała i starczało jej, żebyśmy we czwórkę mogli się umyć! Ale kiedy dotarliśmy w wysokie góry w Gruzji, a temperatura spadła do dziewięciu stopni Celsjusza, nie było już tak łatwo. I tylko w połowie żartuję…
Jest jeszcze jeden wniosek. Życie naprawdę jest proste. Lubimy je jednak utrudniać i komplikować… i jesteśmy w tym bardzo skuteczni.
Wiedzieliśmy o tym, czuliśmy to, ale potrzebowaliśmy tej podróży, żeby nam o tym przypomniała. Podczas pobytu w Turcji i w Gruzji mieliśmy okazję poznać wspaniałych ludzi i spędzić z nimi czas. Byli otwarci i pokazali nam, przypomnieli, co naprawdę jest ważne. Ich świat oczywiście nie jest wolny od problemów, co wynika z różnych uwarunkowań… choć nie o tym dziś rozmawiamy. Ale wiedziałem, że sposób, w jaki radzą sobie z tymi problemami, jest zupełnie inny niż nasz. I ostatecznie idą w góry albo nad rzekę, i patrzą na wszystko z dystansem, wdzięczni za to, co mają. Choćby brzmiało to banalnie. Tak wielu z nas zapomina o tym w codziennym życiu.
Zwolnienie tempa przyszło nam zupełnie naturalnie. Zaczęliśmy żyć skromniej, bardziej ekologicznie. Jak wtedy mówiłam, ciągnęło nas w objęcia natury, a to oznaczało darmowe noclegi… turecka Riwiera za zero złotych. To właśnie w takim świecie, w zgodzie z naturalnymi rytmami, odkrywamy siebie. Ale nie mówię tu o nicnierobieniu. Mówię o chłonięciu, o uczeniu się – od innych i od natury. O życiu blisko natury. O budowaniu harmonii. To, że można o tym przeczytać w kilkunastu… czy kilkudziesięciu… książkach, to zupełnie inna sprawa.

Pracujemy nad tym. Nasza oś czasu jest podzielona w specyficzny sposób. Nie tyle w odniesieniu do dnia, bardziej chodzi o charakter poszczególnych okresów. W zeszłym roku mieliśmy przerwę, co nie znaczy, że nie pracowaliśmy. Wręcz przeciwnie. Musieliśmy się bardzo solidnie przygotować do tych trzech miesięcy. Jak ludzie w Ameryce, którzy zaczynali od zera, bez niczego szczególnego.
Ten rok jest czasem wyzwań w naszym życiu prywatnym. Przyjemnych, ale przed nami kilka ważnych kamieni milowych. Do tego staramy się jak najciekawiej i najefektywniej wykorzystać nasz czas pracy. Więc ten rok to praca i skupienie na sobie oraz naszym rozwoju zawodowym.
W następnym roku będziemy zbierać pieniądze i kompletować sprzęt, a potem, albo na koniec tego roku, albo w kolejnym, znów wyruszymy w szeroki świat! Taką mam nadzieję.
Oczywiście kochamy też weekendowe wypady i nie zrezygnowaliśmy z poznawania Polski i świata, ale wiemy, że musimy utrzymać tempo. Więc zwolnimy, ale jeszcze nie teraz. Dla nas ważne jest to, że wiemy, że zwolnienie tempa, troska o siebie, nasze potrzeby, umysł i rytm dnia, są i zawsze będą dla nas priorytetem numer jeden.
Z pewnością będziemy trzymać kciuki za sukces ich kolejnej wyprawy w świat i podróży w głąb samych siebie, aby mogli dalej odkrywać to, co naprawdę ważne w życiu, co daje nam szczęście i pomaga znaleźć wytchnienie od codzienności.
Przetłumaczone z języka polskiego przez Caryl Swift.
