
Do MakoLab dołączyła na początku stycznia tego roku, zasilając szeregi zespołu UX/UI Mateusza Niewiadomskiego, pracując zdalnie z Poznania, w zachodniej Polsce. Po pracy lubi wstrzymywać oddech i uwolnić umysł oraz duszę…
W Insights zaintrygowało nas jej hobby na tyle, że postanowiliśmy o nim porozmawiać. Jeśli chcecie zaspokoić swoją ciekawość, czym ono właściwie jest i co się z nim wiąże, nasza rozmowa z Katarzyną Bobrowską, UX designerką, jest lekturą obowiązkową!
We wstępie, który napisałaś dla naszego wewnętrznego newslettera, wspomniałaś, że treningi freedivingowe to sposób, w jaki spędzasz wolny czas. Powiedziałabyś nam o tym coś więcej?
Podstawowa zasada freedivingu brzmi: nigdy nie nurkuj bez partnera. Rekreacyjny freediving to świetna zabawa i sport, który pozwala rozwijać się fizycznie, mentalnie i emocjonalnie. Jako forma wypoczynku, służy przede wszystkim czerpaniu przyjemności z nurkowania. Nurkowanie na basenie to świetny sposób, aby naładować mentalne baterie, kiedy umysł jest zmęczony życiem w wielkim mieście. Nurkowanie w morzu to zupełnie inny proces, który pozwala odnaleźć harmonię z naturą, wewnętrzny spokój i pełną swobodę ruchu w przestrzeni, w której się znajdujesz. Nurkowanie oparte na wstrzymywaniu oddechu może być wyzwaniem, sposobem przełamywania osobistych barier albo formą medytacji – podróżą w głąb samego siebie. Tylko Ty, głęboki wdech, płetwy i głębiny.
Skąd wziął się pomysł, aby wypróbować to, co dziś stało się Twoją pasją?
Zaczęło się od klasycznego nurkowania ze sprzętem. Będąc w Tajlandii, zdobyłam certyfikat Open Water w Scuba Schools International [SSI]. W tym samym czasie zaczęłam interesować się freedivingiem. Później, kiedy wróciłam do Tajlandii, zdobyłam certyfikat SSI Advanced Open Water i odkryłam, że na jednej z wysp, do których się wybierałam, znajduje się szkoła freedivingu. Chciałam spróbować tego na otwartej wodzie. Bardzo mocno angażuję się w ochronę morskiej przyrody. Tak często zapominamy, że pod wodą istnieje cały inny świat. Niezwykły świat, który wciąż jest przez nas niezbadany.
Co w tym sporcie urzekło Cię najbardziej?
Musiałam wyjść poza swoją zonę komfortu. Kiedy zaczynałam freediving, przechodziłam przez stresujący okres w życiu i to właśnie on pomógł mi odnaleźć spokój. To sport ekstremalny. Najważniejsze jest to, aby mieć świadomość, że jesteś częścią natury i że życie w harmonii z nią nie tylko przynosi same korzyści, ale pozwala też lepiej poznać samego siebie. Freediving jest często opisywany jako skok na jednym oddechu i w praktyce właśnie tak to wygląda… ale przygotowanie do tego skoku wymaga opanowania właściwych technik oddychania i umiejętności technicznych.
Komu poleciłabyś ten sport?
Myślę, że warto próbować różnych rzeczy. Przede wszystkim trzeba znaleźć miejsce, w którym można bezpiecznie spróbować freedivingu, jak na przykład Deepspot w Warszawie. W przeciwieństwie do nurkowania ze sprzętem, freediving wymaga zmiany stylu życia! Jedzenie, sen i alkohol – wszystko to wpływa na Twój komfort podczas nurkowania.
Na koniec, choć rozumiemy, że to nie najważniejsze, może zdradzisz nam swoje rekordy?!
Mój czas wstrzymania oddechu, znany jako static apnea (STA), na basenie wynosi trzy minuty pięćdziesiąt sześć sekund. Na otwartej wodzie osiągnęłam głębokość dwunastu metrów.

Kiedy myślimy o tym, że brak dostępu tlenu do mózgu przez cztery minuty może prowadzić do nieodwracalnych zmian komórkowych, a nawet śmierci… to jesteśmy pod niesamowitym wrażeniem! Jednocześnie czujemy się zainspirowani możliwościami, jakie daje freediving. Spokój, joga i medytacja połączone z ryzykiem porównywalnym do ekstremalnej wspinaczki wysokogórskiej… Jeśli to nie jest przepis na wspaniałą przygodę i głęboką podróż w głąb samego siebie, to w redakcji Insights nie wiemy, co mogłoby nim być!
