MakoLife

Wzajemna chemia

Edward Ziemiński dołączył do nas dopiero 1 czerwca, więc nie tak dawno temu. Niemniej udało mu się już wyrobić sobie pewne opinie o MakoLab. Czy mogłyby być inne niż pozytywne, biorąc pod uwagę, że został przydzielony do zespołu Business Solutions Adama Cieślakowskiego? Ci, którzy znają Adama, wiedzą, o co nam chodzi! Edward opowiedział Insights o swoich pierwszych tygodniach w MakoLab.

Edward, jesteś programistą .NET w projekcie Life Insurance Contract Sales (LICOSS). Twoja historia jest fascynująca, bo jesteś przykładem udanej zmiany branży.

Tak, spędziłem dziewięć lat jako analityk procesów biznesowych… a teraz jestem w MakoLab i pracuję jako programista! Słyszałem wiele od znajomych z branży IT o tym, że mijały miesiące, zanim otrzymali swoje pierwsze zadanie, a nawet wtedy było to coś, co można wykonać w trzy minuty. Tutaj natomiast zostałem przypisany do projektu od razu.

W Twoim przypadku to może nie jest niczym niezwykłym, bo zawsze byłeś związany z programowaniem?

Swój pierwszy program napisałem w szkole podstawowej. W tamtych czasach wszyscy mieliśmy takie zeszyty zwane „Złotymi myślami” [millenialsi je pamiętają! – red.]. Ja jednak zamiast zeszytu stworzyłem program na dyskietce. Napisałem go w Turbo Pascalu. Wyświetlał pytania i zapisywał odpowiedzi. Najlepsze było to, że w tamtym czasie nie wiedziałem, co to jest zmienna, ale miałem kolegę, prawdziwego genialiusza, który uczył się C++ i to on mi to wyjaśnił.

A jak wspominasz czasy studiów?

To był taki mały wybryk. Postanowiłem, że nie chcę spędzić całego życia przed komputerem. Choć, gdy pracowałem w analizie, właśnie to się stało. Wybrałem więc studia z logistyki. Potem dostałem pracę w firmie, gdzie odbywałem praktyki, i zostałem tam dziewięć lat. Okazało się, że byłem jedyną osobą w polskim oddziale, która miała jakąkolwiek wiedzę z programowania, i zacząłem usprawniać oraz automatyzować niektóre procesy. Na początku pisałem makra w Visual Basicu. Potem przyszedł czas na C++ i PHP, dzięki czemu mogłem dotrzeć do technologii idealnej w warunkach korporacyjnych… czyli C#. Nikt nie stawiał mi żadnych ograniczeń.

A jak wygląda organizacja pracy tutaj?

Wszystko działa w ludzkiej skali. Pracę trzeba wykonać, ale nie za wszelką cenę – bez nadgodzin bez końca i bez urlopów. Praca i życie osobiste nie powinny się przenikać. To unikalne podejście do ludzi, a stabilność jest dobrą drogą do zdobycia lojalnych pracowników. Daje poczucie bycia częścią mniejszej firmy, w której nie ma bezwładu.

Po dziewięciu latach zdecydowałeś się jednak na zmianę.

Racja. I trafiłem w dziesiątkę od razu! Poczułem chemię z MakoLab i myślę, że to było wzajemne. Po szybkim procesie rekrutacyjnym zostałem przydzielony do projektu, w którym pracujemy w nowym .NET. Mam świetnego menedżera, a koledzy są otwarci i przyjaźni. To fantastyczny zespół. Od samego początku czułem, że zaufano mi i że w dużej mierze mogę działać tak, jak uznam za najlepsze. Wystąpiłem więc z kilkoma inicjatywami, zaproponowałem, żeby coś zrobić tak czy inaczej. Nikt nie stoi mi ciągle nad głową. Poza tym już na starcie mogłem zapisać się na szkolenie z Kubernetesa. To świetnie, że firma inwestuje w swoich ludzi.

9th September 2021
3 Czas czytania
Autor(zy)

Kamila Braszak

Specjalista ds. employer brandingu

Więcej wpisów Insights