
Jego związki z naszą firmą sięgają 2012 roku, a on sam jest doskonałym przykładem nie tylko tego, jak można wrócić do MakoLab po latach od odejścia, ale też jak fascynującą ścieżkę kariery można sobie tu wypracować. Zajmuje się rzeczami, które dla wielu osób wyglądają jak czary, a mimo to potrafi mówić o nich w taki sposób, że nawet zupełny laik pomyśli: „Tak, teraz wreszcie rozumiem”.
Dziś prezentujemy rozmowę Insights z Maciejem Stanisławskim, Head of R&D w MakoLab
Kiedy dołączyłeś do MakoLab?
Po raz pierwszy dołączyłem do MakoLab w styczniu 2012 roku, będąc jeszcze na studiach. Wtedy biura znajdowały się na ulicy Demokratycznej, a ja zaczynałem w prekursorze tego, co dziś jest naszym działem Business Solutions. Później firma przeniosła się na ulicę Rzgowską, a ja przeszedłem do zalążka obecnego działu Automobile Software Solutions, pracując dla Tomasza Soszyńskiego. Byłem tam blisko dwa lata, ale chciałem wrócić do mojego rodzinnego miasta, Płocka. I udało mi się. Spędziłem tam sześć lat, pracując dla grupy ORLEN. Po tym czasie miałem już dość życia korporacyjnego i w 2019 roku ponownie dołączyłem do MakoLab, pracując zdalnie z Płocka.
Kiedy zacząłeś kierować naszym działem R&D?
We wrześniu 2021 roku.
Czy mógłbyś krótko podsumować drogę, która doprowadziła cię do miejsca, w którym jesteś teraz?
Trochę programowałem, ale głównie zajmowałem się zarządzaniem projektami wszelkiego rodzaju – od strony biznesowej, przez wdrożenie, po utrzymanie. Kierowałem zespołem IT w jednej ze spółek ORLEN. Był też ciekawy epizod w obszarze bezpieczeństwa IT. To, co skierowało mnie w stronę R&D, to obserwowanie działań Mirka w tej dziedzinie, właściwie od początku mojej pierwszej przygody z firmą. W 2019 roku prowadziłem projekt badawczo-rozwojowy FISMA i to sprawiło, że zacząłem poważnie myśleć o zwróceniu się w kierunku punktu styku badań i IT.
Czym zajmuje się zespół R&D w MakoLab?
R&D to alchemia naszych czasów. Zmieniamy ołów w złoto i szukamy panaceum na wszelkie bolączki. No dobra… żartuję… trochę… ale też trochę mówię serio…
Nasz R&D opiera się na trzech filarach. Pierwszy to sieci semantyczne, ontologiczne i grafy wiedzy. Drugi to rozwiązania oparte na technologii blockchain. Trzeci to uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja w szerokim znaczeniu. Jesteśmy naprawdę dużym działem. Jest nas blisko dwudziestu. W naszym zespole są profesorowie, doktorzy i doktoranci, a także znaczna grupa praktyków, i każdy z nas publikuje w wiodących czasopismach naukowych, wygłasza referaty na konferencjach i działa na styku badań naukowych i biznesu. Robimy naprawdę interesujące rzeczy. To jest prawdziwie innowacyjne i faktycznie potrzebne. A wbrew pozorom, w IT to nie zdarza się zbyt często.
Jaki jest największy projekt, którym się obecnie zajmujecie?
Mamy po kilka w każdym z naszych „filarów”. Przejdę teraz w tryb Twittera, żeby spróbować mówić krótko!
Filar 1. Budujemy ontologie dla sektora finansowego i zaczynamy prace nad tym dla przemysłu farmaceutycznego i motoryzacyjnego. Pracujemy nad automatycznym zdobywaniem wiedzy z tekstów… na przykład standardów branżowych czy dokumentów urzędowych.
Filar 2. Mamy rozwiązania bazodanowe grafowe oparte na blockchainie. Ta technologia jest wykorzystywana w LEI.info. Rozwijamy ją w naszym projekcie Ontochain, a mamy również jej niekomercyjne zastosowania, na przykład w ekologii i rolnictwie.
Filar 3. W zakresie uczenia maszynowego pracujemy nad zbudowaniem zespołu i centrum kompetencji w tej dziedzinie w MakoLab. Nasze projekty koncentrują się na wielu tematach, głównie związanych z analizą obrazu, takich jak wykrywanie uszkodzeń pojazdów czy chorób płuc na zdjęciach rentgenowskich.
Co najbardziej lubisz w swojej pracy?
Definitywnie połączenie badań i biznesu, a w szczególności fakt, że pracuję z naprawdę wybitnymi umysłami przy fascynujących problemach. To bardzo rozwijające.
Jakie było największe wyzwanie, z jakim spotkałeś się do tej pory na swojej ścieżce zawodowej?
Myślę, że to wyzwanie, które powraca wielokrotnie zarówno w moim życiu prywatnym, jak i zawodowym… wyzwanie polegające na umiejętności zachowania dobrej równowagi między „utrzymywaniem” a „rozwijaniem”. Innymi słowy, jak prowadzić sprawy organizacyjne tak, aby dobrze naoliwiona maszyna działała efektywnie i sprawnie, a jednocześnie następował rozwój – tak, aby posuwać do przodu siebie, swoją rodzinę, swój zespół i swoją firmę.
Jak najbardziej lubisz spędzać wolny czas?
Przede wszystkim jako mąż i ojciec… z wielkiego M i wielkiego O. Mam trzech synów, a czwarty jest w drodze. Kocham z nimi rozmawiać, grać i im czytać, a mnożnik dodaje swój własny wkład!
Poza tym jest literatura. Jestem zapalonym czytelnikiem książek i książek o książkach. Założyłem klub książki w Płocku i co miesiąc wybieramy coś z kanonu światowej prozy, czytamy, a potem spotykamy się i dyskutujemy. Mamy na koncie już kilkadziesiąt tytułów, a przed nami morze kolejnych! Ludzie, zakładajcie własne kluby! Nie sposób polecić tego zbyt gorąco!
Jestem też swego rodzaju wędrowcem. Po prostu kocham chodzić. To znaczy, ile można siedzieć przed komputerem albo z książką?!

Zastanawiamy się, czy Maciej otrzymał w darze rozciągliwe doby, czy też, jak przystało na rodzica, po prostu osiągnął stan perfekcyjnego zarządzania czasem… Bo, jak gdyby tego było mało, jest też niezwykle godnym zaufania i responsywnym MakoLabowcem!
