
Jest jedną z tych osób w MakoLab, które są z nami niemal od samego początku, a obecnie pracuje jako senior front-end developer w naszym dziale Business Solutions.
Poznajcie Martę Kansy-Pieszyńską! Insights rozmawiał z nią o jej ścieżce zawodowej w MakoLab i o tym, dlaczego uważa, że praca tutaj jest trochę jak małżeństwo!
W moim przypadku to trochę jak pytanie kobiety o jej wiek! Powiedzmy, że jestem tutaj tak długo, jak nasz CEO.
Jako dziecko uwielbiałam rysować. W szkole podstawowej zetknęłam się z LOGO, które umożliwiało rysowanie prostych elementów za pomocą komend i w sposób, który do dziś pozostaje dla mnie niezrozumiały, te dwie z gruntu różne rzeczy stały się nierozłączne. Efektem końcowym był mój wybór specjalizacji front end.
Rozwój. I nie mam na myśli tylko nieustannego uczenia się, które jest częścią tej pracy. Lubię rozwój na wszystkich płaszczyznach, od tego najbardziej oczywistego, zawodowego, przez rozwój umiejętności poprzez kontakty międzyludzkie, aż po obserwowanie rozwoju samej firmy. Może to zabrzmi dziwnie, ale w moim przypadku praca w MakoLab pozwoliła mi lepiej poznać i zrozumieć samą siebie. Otworzyła mnie na ludzi w stopniu, o jakim nigdy nawet nie śniłam w szkole. Wielokrotnie doświadczyłam też ludzkiego oblicza MakoLab i będę zawsze niezmiernie wdzięczna osobom, które to oblicze tworzą. To, co teraz powiem, w dużej mierze idzie w poprzek popularnej opinii, ale dla mnie praca w jednej firmie przez wiele lat nie jest równoznaczna z życiowym błędem czy brakiem rozwoju bądź odwagi. Praca w MakoLab jest trochę jak małżeństwo. Poznaliśmy się na wczesnym etapie, kiedy byłam jeszcze młoda, i razem rozwijaliśmy się oraz dojrzewaliśmy. Kiedy tu zaczynałam, nie miałam jeszcze wyrobionych nawyków ani utrwalonych przyzwyczajeń. Łatwiej dostosować się, gdy jest się młodym, i łatwiej dojść do kompromisu. Po tych wszystkich latach naprawdę się rozumiemy, ufamy sobie i wiemy, że możemy na siebie liczyć. Nie wszystko jest tu w kolorze róż… są dni trudniejsze… ale gdzie się to nie zdarza? Relacje trwające całe życie są dziś rzadkością i jestem ciekawa, jak to się będzie dalej rozwijać!
Dominację? Nie, nie czuję się zdominowana! Mogę nawet powiedzieć, że od kilku tygodni prawie pięćdziesiąt procent mojego zespołu to kobiety! Dla mnie to zupełnie nowa sytuacja. To pierwszy raz, kiedy tak się zdarzyło od czasu, gdy zaczęłam tu pracować. Wcześniej pracowałam w zespołach niemal wyłącznie męskich, gdzie spotykałam wyłącznie inteligentnych, ogromnie życzliwych mężczyzn… „BS”, przesyłam Ci ciepłe pozdrowienia!… i nigdy nie czułam się tak, jakbym była w przysłowiowym męskim klubie. Czasem może brakowało mi możliwości wymiany kobiecych i macierzyńskich doświadczeń… i oczywiście zawsze musiałam sama polować na fajne ubrania. Bo w końcu niewielka jest szansa, że zobaczy się jednego z chłopaków w czymś, co pasowałoby na mnie!
Dbanie, w najszerszym znaczeniu tego słowa. Staram się dbać o moją rodzinę i czas, który wspólnie spędzamy. Dbam o nasze dwa koty i ogród, co działa całkowicie kojąco, niezależnie od tego, co mnie stresuje. Dbam o swoje zdrowie i to jest obszar, w którym widzę wciąż rosnący potencjał. Dbam o swój dom, a czasami pomagam kompletnie nieznanym osobom zadbać o ich własny, zajmując się projektowaniem wnętrz, co jest moją tajną pasją!
A czy uwierzycie, co powiedziała Marta, kiedy zwróciliśmy się do niej z propozycją wywiadu? Stwierdziła, że jest tak „zwyczajna”, że nie ma najmniejszego sensu z nią rozmawiać! Cóż, na szczęście nie daliśmy wiary tym słowom i z pewnością tego nie żałujemy! Dzięki niezłomnej determinacji naszego redakcyjnego zespołu mogliśmy dodać ten najnowszy skarb do naszej kolekcji MakoLife! Jesteśmy tak szczęśliwi, że mamy w swoich szeregach tak niezwykle „zwyczajnych” pracowników!
tłumaczenie: Caryl Swift
