
Był czas, gdy było to nie do pomyślenia, ale teraz staje się to rosnącym trendem. Słyszymy pytanie – o czym mówimy? Odpowiedź brzmi… o zmianie ścieżki kariery! Bo jeśli w pewnym momencie życia zawodowego czujesz, że osiągnąłeś już wszystko, co mogłeś, a Twój głód rozwoju wciąż jest tak silny jak zawsze, wcale nie musisz poddawać się wypaleniu i stagnacji. Wręcz przeciwnie! Świat stoi otworem, a branża IT jest tego doskonałym przykładem.
U nas, w MakoLab, mamy ambasadora takiej właśnie ścieżki! Poznajcie Macieja Kaczorowskiego, Junior Java Developera… i zapoznajcie się z jego historią!
Po dziesięciu latach pracy jako nauczyciel angielskiego doszedłem do wniosku, że osiągnąłem w tej roli wszystko, co mogłem. Mam kilku znajomych pracujących w IT i nigdy nie słyszałem, żeby narzekali na swoją pracę. Podzieliłem się z nimi swoimi przemyśleniami na temat zmiany kariery, a oni dali mi zielone światło. Znali mnie i moje możliwości jeszcze ze szkoły średniej i twierdzili, że jeśli będę zdeterminowany i przejdę odpowiednie szkolenie, dam sobie radę. Zdecydowałem się więc spróbować i zapisałem się na kurs programowania w Javie. Trwał rok, a determinacja okazała się kluczowa, żeby go ukończyć. Tylko nieliczni z nas mieli w sobie dość zawziętości, by przez niego przebrnąć… kurs rozpoczęło osiemnaście osób, ale do końca dotarło zaledwie sześć. Później natknąłem się na stronę kariery MakoLab, a jedna z ofert pracy obejmowała boot camp związany z connected car. Szczerze mogę teraz powiedzieć, że cieszę się, że tu trafiłem, bo pozwoliło mi to zobaczyć, jak dużo już wiem i jak wiele jeszcze muszę się nauczyć.
To rodzaj stażu, który ma trwać mniej więcej trzy miesiące. Pierwsze dwa miesiące to realizacja projektu zgodnie z wytycznymi, pod opieką mentora… czyli doświadczonego programisty, który regularnie udziela feedbacku. Dostępna jest też baza szkoleń, z których można skorzystać, a także źródło, gdzie znajdziemy sprawdzone informacje. Całość opiera się na nauce przez doświadczenie. Nie chodzi tylko o pisanie kodu, ale też o odkrywanie nowych idei i koncepcji, dobrych praktyk i narzędzi. W drugim etapie boot campu, czyli w trzecim miesiącu, pracuje się już samodzielnie… bez codziennego feedbacku od mentora. Jest jedno zadanie projektowe, zaplanowane na cały miesiąc, przeplatane cotygodniowymi prezentacjami postępów. To odzwierciedla schemat pracy nad projektami, ale odbywa się w bezpiecznych warunkach, bo to wciąż boot camp, więc można popełniać błędy i się na nich uczyć.
Obecnie pracuję nad projektem komercyjnym, ale wciąż się "wdrażam"… poznaję projekt i zespół. To już zupełnie inna skala niż to, czym zajmowałem się na boot campie. Jest tu tak wiele warstw i zakamarków. Odkrywam je na bieżąco, a potem próbuję złożyć w sensowną całość. Wciąż uczę się kluczowej terminologii związanej z projektem, nowych narzędzi i tego, co mówią mi ludzie z zespołu. Jednym plusem jest to, że dzięki boot campowi jestem już częściowo "wdrożony" w to, jak pracujemy w MakoLab.

Jestem żywym potwierdzeniem faktu, że w edukacji nie ma żadnych ograniczeń, choć doświadczenie w tej dziedzinie na pewno bardzo się przydaje. Zanim ktoś faktycznie dołączy do MakoLab, musi oczywiście mieć podstawowe umiejętności i wiedzę. Boot camp pomaga to wszystko usystematyzować, a także się rozwijać. Poleciłbym go osobom, które chcą się uczyć i nie boją się zadawać pytań… a także tym, którzy szukają interesujących projektów do pracy. A jeśli komuś zależy na znanych marek, to MakoLab naprawdę współpracuje z niektórymi znaczącymi międzynarodowymi graczami.
W tej chwili traktuję swój poprzedni zawód jako hobby i po godzinach uczę. Praca w IT jest dość siedząca, co jest dla mnie nowością, więc po ośmiu godzinach siedzenia staram się jakoś ruszyć. Najczęściej jeżdżę na rowerze i gram w piłkę nożną. Planuję wziąć udział w Biegu Piastów. Może nie na pełnej dystansie pięćdziesięciu kilometrów… jeszcze nie… ale piętnaście, być może. Poza tym zawsze interesowałem się muzyką. Bardzo dawno temu grałem na gitarze elektrycznej, ale to nigdy nie przerodziło się w poważne granie. Teraz jestem głównie słuchaczem, często na koncertach na żywo.
Jeśli ktoś, kto to teraz czyta, zastanawia się, czy nadszedł dla niego moment na zmianę, to mamy nadzieję, że nasza rozmowa z Maciejem pomoże mu podjąć decyzję. Jak właśnie zobaczyliście, można to zrobić… a słowa Maciej pozwalają nam wierzyć, że jest to naprawdę warte tego! Jesteśmy zachwyceni, że mieliśmy swój skromny wkład w tę nową ścieżkę, pełną potencjału rozwoju i możliwości nauki, którą podjął!
Przetłumaczone z polskiego przez Caryl Swift
