
Bardzo się cieszymy, że mamy medium, które pozwala nam odkrywać różne intrygujące informacje o naszych pracownikach! Tym medium jest nasz tygodniowy wewnętrzny newsletter, w którym każdy nowy MakoLabber ma swoje miejsce, by się przedstawić. To właśnie tam znajdujemy wątki, które prowadzą nas głębiej w historie, zainteresowania i pasje naszych pracowników. Podchwytujemy je i kontynuujemy w rozmowach z wami. Wy mówicie nam więcej o sobie… a potem możemy podzielić się tymi fascynującymi informacjami ze światem!
Tym razem naszą ciekawość rozbudziła notka wprowadzająca napisana przez inżyniera QA Grzegorza Mosiniaka… i jego wzmianka o pszczelarstwie jako sporcie ekstremalnym! Aby dowiedzieć się, jak długo zajmuje się pszczelarstwem i dlaczego igra z losem, czytaj dalej!
1 kwietnia 2022 roku, punktualnie o 8.47 rano, stanąłem przed wejściem do MakoLab i ding-ding-ding-ding… pierwsza przeszkoda! Moja karta nie otwierała drzwi. „No cóż” – pomyślałem – „to przecież prima aprilis. Ci MakoLabowicze to spora grupa dowcipnisiów i mają dobry początek!”
Uff! Udało nam się więc zdjąć zaklęcie na nieotwierających się drzwiach! W notce, którą napisałeś o sobie do newslettera, wymieniłeś dość dużo zainteresowań! Jednym z nich jest pszczelarstwo, które samo w sobie jest już interesujące, ale zaznaczyłeś także, że w twoim przypadku to sport ekstremalny ze względu na twoją alergię na ukąszenia pszczół! Skąd wziął się pomysł, aby zajmować się tym jako hobby?
Pszczoły towarzyszą naszej rodzinie odkąd tylko pamiętam. Kiedy miałem pięć czy sześć lat, uczestniczyłem już w miodobraniu. W tamtych czasach mieliśmy tylko wysłużoną, ręczną miodarkę, a cały proces był bardzo czasochłonny, więc liczyła się każda para rąk – każda pomoc była na wagę złota. Dla mnie była to świetna zabawa… aż do chwili, gdy zostałem dotkliwie użądlony jednocześnie przez kilka tych puchatych, skrzydlatych stworzeń. Stężenie jadu musiało być na tyle duże, że ujawniła się moja alergia i skończyłem w szpitalu, opuchnięty jak balon, z objawami wstrząsu anafilaktycznego… i wtedy właśnie zrozumiałem, że to jest mój „sport ekstremalny”.

Tak. W moim dzieciństwie pszczelarstwo pojawiło się naturalnie. Zaczęło się od mojego dziadka. Początkowo tylko on i mój wujek zajmowali się pszczołami. Ponieważ jeździli do nich na dziadkowym motorowerze, jako dziecko ciągle nudziłem, żeby zabrał mnie ze sobą – choć trudno mu było kazać wujkowi zostać w domu! Później, gdy dziadek zmarł, przekazał pasiekę mojemu wujkowi i mnie.
Niewiele w tym było atrakcyjnego dla dziecka w ostatniej klasie gimnazjum. Oznaczało to jazdę rowerem kilka kilometrów, żeby zająć się pszczołami po zakończeniu zajęć szkolnych, nie mówiąc już o poświęcaniu weekendów na doglądanie ich i wykonywaniu cotygodniowych obowiązków. Było to wręcz irytujące, bo moi koledzy grali w koszykówkę albo siedzieli przy komputerze. Mimo to, z czasem, przerodziło się to w pasję, do tego stopnia, że chciałem studiować pszczelarstwo w technikum.
Później nastał okres, gdy miałem mniej czasu… byłem na studiach. Mogę jednak powiedzieć, że z wyjątkiem kilku krótkich przerw, zajmowałem się tym przez całe życie.
Hmm. To nie jest jakaś tajemna wiedza. Głównie z informacji przekazanych mi przez dziadka… a to była naprawdę solidna podstawa. Później zacząłem szukać różnego rodzaju targów, na których odbywały się ciekawe prelekcje i dyskusje panelowe, doskonałe do wymiany doświadczeń. Mogłem też sięgnąć po fascynującą literaturę z tej dziedziny. Tak więc dla osób, które chcą się uczyć, źródeł jest naprawdę wiele.
[Śmieje się] Ilość miodu w danym roku bardzo zależy od pogody. Oznacza to, że nie zawsze mamy „hurtowe” ilości, choć zawsze część przeznaczamy na sprzedaż. Natomiast cukier, którym karmimy pszczoły w zamian, jest w potrzebnych nam ilościach dość drogi. Więc zawsze można zapytać mniej więcej w okresie pierwszego miodobrania, gdy pola rzepaku są żółte i piękne, i stanowią najnowszy hit na Instagramie!
Będziemy pierwsi w kolejce, bez wątpienia! Dziękujemy, Grzegorzu, że zabrałeś nas do swojego pachnącego, tętniącego brzęczeniem świata.
Przetłumaczone z języka polskiego przez Caryl Swift
